Załączone przedwojenne zdjęcie przedstawia szczęśliwe siostry – Szpryncę (po lewej) i Idesę/Judytę Rubinowicz.
Ich ojciec – Mendel pochodził z Sieradza i był kupcem.
Mając 28 lat (w 1893), ożenił się z 10 lat młodszą Wieruszowianką Różą/Rojzą z domu Icyk i zamieszkał w Wieruszowie.
23 czerwca 1919 roku, w wyniku pożaru spowodowanego zbombardowaniem Wieruszowaprzez Grenzschutz,
stracili 3/4 wyposażenia mieszkania, zostając praktycznie
bez niczego.
Najstarsza córka mieszkała już w Łodzi, ale na miejscu było jeszcze sześcioro dzieci w wieku od 17 do 2 lat. Dzięki pomocy bliskich i własnej pracy przetrwali ten trudny czas.
Zamieszkali w Rynku 13/5, a od marca 1934 – na Kilińskiego 22/3.
Szprynca (ur.1911) i Judyta/Idesa (ur.1914) były krawcowymi.
Ich brat Moszek, szewc, w grudniu 1931 roku wyjechał do Francji, do Paryża. Za przykładem najstarszej siostry – Miriam Sary,
także dwie młodsze – Hena (ur.1905) i Judyta/Idesa (ur. 1914), zamieszkały w Łodzi. Z rodzicami w Wieruszowie pozostali:
Mirla (ur.1902), Szprynca i Efraim (ur.1917).
W październiku 1934 roku Szprynca wyszła za mąż za Nysena Dawida, szewca z ul. Kościelnej. Zaraz po ślubie zamieszkali
na ul. Nadrzecznej 25/4.
Spokojne życie rodziny przerwała wojna. Już w pierwszych dniach września 1939 roku, próbując dostać się do Łodzi, zginęła
w Złoczewie Mirla (37 lat). Uciekający z nią Efraim dotarł
do Warszawy, ale w połowie września wrócił do Wieruszowa. Ponieważ był krawcem, udało mu się znaleźć pracę u znajomego mistrza krawieckiego w okolicy Wieruszowa. Do domu przychodził tylko na szabat, dostarczając rodzinie żywność i pieniądze. Rodzice jednak bardzo niepokoili się o niego, więc na ich prośbę wrócił do domu. Niestety, nie była to dobra decyzja – szybko został wciągnięty na listę deportowanych do obozu pracy
pod Poznaniem. Potem, po przejściu przez Auschwitz,
marsz śmierci i Gross Rosen, doczekał wyzwolenia.
Trudnego czasu nie wytrzymał ojciec – Mendel. Zmarł w 1941 roku, mając 76 lat.
Mieszkające w Łodzi trzy siostry trafiły wraz z rodzinami
do łódzkiego getta. Prawdopodobnie wszyscy tam zginęli,
choć tylko Judyta/Idesa figuruje jako zmarła w szpitalu
w getcie w czerwcu 1942 roku.
Tymczasem w Wieruszowie, po tragicznych miesiącach w getcie, Szprynca rozstaje się z mamą. Róża/Rojza (67 lat) nie ma już sił na nową tułaczkę – dołącza do grupy około 90 innych, głównie starszych i chorych, którzy wyrażają chęć pozostania w getcie. Jeszcze tego samego dnia lub następnego – giną zastrzeleni
w mykwie.
Szprynca, podobnie jak inni stłoczeni na kościelnym placu, zdaje sobie sprawę z tego, co się stało. Trudno im uwierzyć w to,
co się dzieje. Ale oto podjeżdżają już ciężarówki, na które
są ładowani. W ciągu kilku – kilkunastu kolejnych godzin wszyscy, około 900 – 1000 osób – giną zagazowani w obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem.
Efraim po wyzwoleniu emigruje, zakłada rodzinę, umiera w czerwcu 1993 roku w Tel Avivie. Jego starszy brat Moszek
w czasie wojny najpierw walczył jako żołnierz we francuskim wojsku, później działał w konspiracji. W 1947 roku uzyskał francuskie obywatelstwo.
Opracowała Urszula Szot
Z dziewięcioosobowej rodziny Rubinowiczów wojnę przeżyło dwóch synów.


Dodaj komentarz