Urodzony w 1937 roku Eugeniusz Toruński tak wspomina pogrzeb mieszkającej w jego domu Żydówki: Z (…) wydarzeń jeszcze wcześniejszych, z roku 1940 bardzo ogromne
wrażenie zrobił na mnie pogrzeb Żydówki mieszkającej
u nas w domu. Od przed wojny, a dla mnie to od zawsze,
w pokoiku na piętrze mieszkała rodzina żydowska o nazwisku Szmulek.
Było to już w czasie okupacji, ale jeszcze matka prowadziła piekarnię, jeszcze Żydzi żyli normalnie, nie w getcie, jeszcze
nie było krwawej nocy, kiedy ich pomordowane ciała
wieziono na furmankach przez miasto na miejsce ich wiecznego spoczynku, zraszając obficie krwią bruki ulic. Dość, że żona naszego Szmulka zmarła, a ja akurat znalazłem się w sieni,
kiedy jej ciało owinięte szczelnie w prześcieradło było znoszone po bardzo stromych schodach, po poręczy, przez wąski korytarz
i przed domem zwłoki spoczęły na furmance.
Ulicą ruszył kondukt, a „etatowe” płaczki zawodziły wniebogłosy.
Opracowała Urszula Szot

Dodaj komentarz