W 1928 roku Szymon Gelbart i Szlama Kenig otworzyli
na ul. Piłsudskiego 115 mydlarnię pod nazwą „Wieruszowska Fabryka Mydła”. Znajdowała się ona w budynku na posesji należącej do Dawida Lewi, wtedy już na przedmieściach miasta, od strony Wielunia.
Kupiec Szymon/Szymsia Gelbart (ur. 1890) z Błaszek osiadł
w Wieruszowie w styczniu 1916 roku po ślubie z Nachą, córką miejscowego kupca. Angażował się w różne interesy, głównie handel gęśmi i jajami. Prowadził też firmę w Łodzi,
na Piotrkowskiej. Był właścicielem piętrowego domu
na ul. Piłsudskiego/ Warszawskiej 24a, z sześcioma lokalami mieszkalnymi.
Kiedy wpadł na pomysł uruchomienia mydlarni, to głównie
jego wspólnik doglądał interesu. Urodzony w Łodzi Szlama
– Elimelech Kenig (ur. 1900) kupiec i księgowy, „wżenił” się
w bogatą rodzinę Kohnów, poślubiając w 1924 roku Surę Kohn,
z którą zamieszkał w kamienicy teściów w Rynku 29. Prowadził ożywioną działalność społeczną, był księgowym żydowskiej Kasy Kupieckiej, a rodzinę utrzymywał głównie z wynajmu mieszkań
w dzierżawionej w Łodzi kamienicy przy ul. Franciszkańskiej.
Jego spółka z Gelbartem przetrwała do końca 1933 roku,
gdyż już wtedy poważnie myślał o wyjeździe do Palestyny. Ostatecznie wyjechał w lipcu 1934 roku. Środki uzyskane
ze sprzedaży połowy nieruchomości na ul. Kościelnej przekazał jako darowiznę na rzecz stowarzyszenia „Centralna Organizacja Żydów Ortodoksów w Polsce – Agudas Isroel (Związek Izraela)”.
Z dokumentów miejskich, potwierdzających wydanie zgody
na otwarcie mydlarni, wynika, że zakład zatrudniał dwóch pracowników, a właściciele mieli zakaz przetapiania „tłuszczów surowych, powodujących cuchnięcie i zanieczyszczanie powietrza”.
W pomieszczeniu, w którym był umieszczony piec do topienia tłuszczów, przeznaczonych na wyrób mydła, czyli w tzw. warzelni, strop musiał być ogniotrwały, a podłoga betonowa z lekkim spadem ku środkowi, gdzie znajdowała się studzienka.
W całym zakładzie obowiązkowa była sprawna wentylacja. Właściciele byli też zobowiązani do umieszczenia w zakładzie wystarczającej ilości spluwaczek napełnionych wodą oraz umieszczenia napisów z nakazami plucia tylko do spluwaczek,
a także napisów zabraniających palenia tytoniu i papierosów.
Właściciele deklarowali też, że będą używać do produkcji: oleju kokosowego, roślinnego, łoju topionego technicznego, kalafonii, sody kaustycznej i odpowiednich zapachów.
Opracowała Urszula Szot


Dodaj komentarz