Eliasz Kot i wino, ul. Rynek

Eliasz Kot, zięć kupca z Rynku – Mosze Kohna, należał do chasydów Ger (wpływowa dynastia z Góry Kalwarii). Chociaż nie był zaliczany do najmądrzejszych uczonych w Wieruszowie,
nie był też całkiem zwykłym Żydem. Pochodził z Koźminka. Po ślubie teściowa przekazała mu do prowadzenia jedną z branż
w handlu skórami, co było podstawowym zajęciem rodziny Kohnów. Wyobraźcie sobie wielkie zdziwienie Eliasza, gdy pewnego dnia listonosz Józefowski doręczył mu potwierdzenie dostawy całego wagonu wina na stację w Podzamczu,
wysłanego na jego adres z … Węgier!
Eliasz zapewniał, że musiała zajść jakaś pomyłka, bo ani on,
ani jego teściowie nigdy nie importowali wina, tym bardziej z Węgier.
Listonosza Józefowskiego jednak nie przekonał: – Na kwicie przewozowym jest wpisane czarno na białym: Eliasz Kot, Wieruszów. Jesteś w Wieruszowie jedynym Eliaszem
Kotem, nie ma więc mowy o pomyłce!
Eliasz Kot był całkowicie zdezorientowany – i nie tylko on.
Całe miasto zastanawiało się, co zrobić z wagonem. Uczeni chasydzi zaczęli analizować, jak postąpić z tym niekoszernym towarem. Dyskutowali, analizowali, dowodzili, wyjaśniali – i nie mogli się zdecydować.
Krótko mówiąc, całe miasto próbowało wymyślić, co zrobić z wagonem wina, które Eliasz Kot otrzymał z Węgier.
Wreszcie problem został rozwiązany w sposób zaskakujący. Pewnego dnia pojawił się w sklepie Mosze Kohna miejscowy ksiądz i poprosił o pokazanie dowodu dostawy wina,
co też uczyniono. Okazało się, że to on zlecił dostawę,
a ponieważ nazywał się Walenty Kott, Węgrzy pomylili się i napisali do Eliasza Kota – i tak doszło do komicznej pomyłki.
Rozbawiona społeczność miasta naśmiewała się z uczonej dysputy chasydów, z której nic nie wynikło oraz podziwiała „potrzeby” miejscowego proboszcza.

Opracowała Urszula Szot

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *